Obserwuję, jak kołysze się liść. Przyglądam się miękkiej trawie, która przypomina mi sierść zwierzęcia. Szukam powiązań, podobieństw. Liść klonu jak dłoń ukochanego, gra światła i cieni pod dziką śliwą – jak piegi na plecach. Zapach tataraku to zapach dzieciństwa.
Gdy przebywam wśród natury staram się być blisko. Traktować ją z uwagą, z szacunkiem. Nie portretuję jej, nie symuluję. Próbuję oddać jej istotę: wzrastanie, wilgoć, migotliwą zieleń. Pragnę się w niej zanurzyć. Zobaczyć to, co niewidoczne – a potem wycofać się za delikatną siatkę rysunku.
]]>